W niedzielne popołudnie na świecącym pustkami stadionie Via del Mare, miejscowe Lecce podejmowało liguryjską Genoę. Mimo, iż gospodarze są kandydatami do spadku to ekipa Pasquale Marino miała problemy, aby zdobyć choćby jeden punkt. W rezultacie ekipa Pasquale Marino, po golach Giuseppe Sculliego zremisowała z US Lecce 2:2.

Już od pierwszych minut dominowała przyjezdna Genoa, jednak pierwszą groźną akcję stworzyli gospodarze. Dośrodkowanie z zprawej strony boiska starał się wykorzystać Muriel, lecz jego strzał głową był słaby i niecelny. Chwilę później świetne podanie zza połowy od Kaladze otrzymał Rodrigo Palacio. Argentyńczyk podał do Sculliego, ten wycofał do Juraja Kucki. Słowacki pomocnik mocnym strzałem próbował pokonać Massimiliano Benassiego, lecz nie trafił w światło bramki. W 20 minucie, po rzucie rożnym Genoi, Lecce wyprowadziło groźną kontrę, lecz nie udało się tego wykorzystać. Chwilę później do bramki trafia Giuseppe Sculli! Rodrigo Palacio podał to Bosko Jankovica, ten wbiegł w pole karne, a tam styczniowy nabytek Rossoblu wykorzystał zamieszanie. W 28 minucie strzelec gola stanął strzelec pierwszej bramki. Kreatorem akcji jak zwykle był Palacio, który podał Sculliemu na wolne pole. Była to idealna okazja, lecz do Włocha dobiegł obrońca Lecce i odebrał mu piłkę. W 32 minucie Pasquale Marino był zmuszony dokonać pierwszej zmiany. Kontuzji kolana nabawił się Andreas Granqvist, a w miejsce Szweda pojawił się Roger Carvalho. Chwilę później byliśmy świadkami akcji Lecce. Wpierw w polu karnym upadł Gennaro Delvecchio, później piłki nie wybił Marco Rossi, więc do trudnej interwencji zmuszony został Sebastien Frey. Pod koniec pierwszej połowy na trybuny został wyrzucony szkoleniowiec gospodarzy, Serse Cosmi. Żądał on wyrzucenia Juraja Kucki za faul na zawodniku Lecce, a ponieważ Słowak został wcześniej ukarany żółtą kartką, czerwona wisiała w powietrzu. Na szczęście Kucka pozostał na boisku, a do końca pierwszej części gry utrzymał się wynik 0:1.

Od początku drugiej części gry atakowało Lecce. Groźną okazję stworzył Muriel, który wbiegł z piłką w pole karne, lecz tuż przed bramką została ona wybita na korner. Chwilę później akcja toczyła się pod bramką gospodarzy. Po raz kolejny Juraj Kucka popisał się strzałem z daleka, lecz tym razem celnym. Niestety na straży stał Benussi, którego Słowacki gracz nie dał rady zaskoczyć podobnym strzałem, po wykonaniu rzutu rożnego. W 61 na tablicy widnieje wynik 1:1. Kontrę podopiecznych Serse Cosmiego wykorzystał kolumbijski talent, Luis Muriel. W dalszej części meczu Lecce, jak i Genoa chciała wyjść na prowadzenie. W 67 minucie akcję skrzydłem przeprowadził Palacio. Wbiegł w pole karne i pokusił się o uderzenie z ostrego kąta. Było ono niestety niecelne, a drobnego urazu nabawił się Bosko Janković. Serb został zniesiony na noszach, lecz po chwili był gotowy do gry. W 72 minucie ów pomocnik stał przed szansą na strzelenie gola. Potężnie huknął z rzutu wolnego, lecz świetną interwencją popisał się Massimiliano Benassi. Po tej akcji na boisku zameldował się zmieniający Jankovica, Kevin Constant. Nawet obrońcy angażowali się w ataki Rossoblu, czego przykładem jest groźny strzał Kaladze sprzed pola karnego. Na dziesięć minut przed końcem meczu, Pasquale Marino pokusił się o wystawienie kolejnego ofensywnego gracza. Emiliano Morettiego zastąpił ściągnięty z Porto, Fernando Belluschi. Po tej zmianie ekipa Cosmiego wykonywała rzut wolny. Okazał się on pechowy dla Frey’a, który był bezradny przy tak genialnym strzale. Egzekutorem wyżej wymienionego fragmentu okazał się Davide Brivio. Gdy wydawało się, że wszystko już stracone gola strzelił Giuseppe Sculli. W 85 minucie strzałem głową z rzutu rożnego, Włoch trafił do siatki Lecce. Utrzymywał się wynik remisowy, a sędzia doliczył 4 minuty. Była jeszcze szansa na trzecią bramkę Sculliego. Kontrę wyprowadził jak zawsze Palacio i podał do Constanta. Gwinejczyk wraz z Beppe Scullim zmierzał na bramkę, a na swojej drodze mieli jednego defensora gospodarzy. Były gracz Chievo wyczekał odpowiedniego momentu i podał do gracza z numerem „81”. Sculli był w sytuacji sam na sam, lecz zabrakło mu skuteczności, bowiem jego słaby strzał wybronił Benassi. Po rozpoczęciu gry przez 30-letniego bramkarza, arbiter zakończył to spotkanie.

Niestety na nic zdały się zapowiedzi świętującego 400 mecz w Serie A Sebastiena Frey’a, który zapewniał kibiców Rossoblu o chęci nadrobienia straconych punktów. Jeszcze do niedawna Gryfy walczyły o miejsce gwarantujące występy w Lidze Europy, lecz seria meczów bez wygranej sprawiła, że Genueńczykom bliżej do strefy spadkowej, niż LE. A już w następną niedzielę, Rossoblu podejmą walczący o Scudeto Juventus Turyn. Nie wiadomo jednak, czy do tego czasu szkoleniowcem Genoi nadal będzie Pasquale Marino…