Niechlubna seria meczów bez zwycięstwa niestety trwa w najlepsze. Tym razem porażka została okraszona przerwaniem meczów. Wszystko to za sprawą genueńskich kibiców, którzy wygwizdali graczy.

Niestety na Stadio Marassi, Ac Siena zaaplikowała aż 4 gole Genoi, podczas gdy gospodarze nie potrafili odpowiedzieć na owe trafienia. Jedyną bramkę dla Rossoblu zdobył Del Grosso, a było to trafienie samobójcze.

W 17 minucie wynik otworzył Franco Brienza. Można się dopatrzeć, że w tej sytuacji Sebastian Frey mógł popisać się lepszą interwencją, lecz Francuz nie wykazał żadnej reakcji. Dwie minuty później gola zdobył Mattia Destro. Współwłasność Genoi genialnie wykończyła potężne dośrodkowanie, a Frey musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Strzelania niestety nie było końca. Mattia Destro podał piłkę do znajdującego się przed polem karnym Brienzy, a ten huknął i zanotował swoje drugie trafienie. Tuż po zmianie stron wynik wyglądał jeszcze gorzej. W 49 minucie rozochocona Siena swobodnie wymieniając futbolówkę między sobą zbliżała się pod pole karne Genoi, podczas gdy genueńscy obrońcy tylko się patrzyli. Na wolnej pozycji znalazł się Luigi Giorgi, a otrzymawszy piłkę po chwili zamienił ją na bramkę.

Cierpliwość kibiców zgromadzonych na Stadio Marassi skończyła się w 55 minucie. Arbiter spotkania, Paolo Tagliavento zmuszony był przerwać spotkanie, z powodu protestów genueńskich tifosich. Podczas gdy sędziowie i drużyna przyjezdnych zeszła do szatni, Ultrasi Genoi wygwizdali i mocno skrytykowali poczynania swoich zawodników. Kazali piłkarzom ściągnąć czerwono – niebieskie trykoty, bo nie są godni ich noszenia. Szczególną uwagę przykuł Giandomenico Mesto, który z płaczem oddawał swoją koszulkę. Wśród Rossoblu znalazł się jeden odważny – Giuseppe Sculli. Włoch nie miał zamiaru ściągać trykotu, tylko podszedł do trybuny, gdzie zasiadają najzagorzalsi fani. Zawodnik wyjaśnił, że w każdym meczu daje z siebie wszystko i kocha klub ze stolicy Ligurii. Podczas wymiany zdań zawodnik tak się wzruszył, że przywódca ultrasów zaczął go pocieszać i uspokajać.

Po całym zamieszaniu mecz został wznowiony, a jedynego gola dla Genoi zdobył Del Grosso, co było samobójczym trafieniem.