Genoa zaliczyła kolejne kompromitujące spotkanie. Tym razem popularne Gryfy ulegli przyjezdnemu Chievo Verona 2:4. Aż trzy bramki dla Gialloblu zdobył były Genoano – Alberto Paloschi. Jedno trafienie dołożył Adrian Stoian.

Trener Genoi zaskoczył wszystkich jeśli chodzi o wybór lewego obrońcy na ten mecz. Podczas nieobecności Emiliano Morettiego oraz Luci Antonelliego niespodziewaną szansę dostał 18-letni Luka Krajnc. W pierwszych 10 minutach Chievo Verona nie było w stanie wyjść poza swoją połowę. Nie było to skutkiem świetnej gry ich rywali, lecz braku zdecydowania i niedokładności w podaniach. Rossoblu przejmowali niemal każdą piłkę, by po chwili znów ją stracić. W 13 minucie strzelanie rozpoczęło Chievo. 19-letni Mario Sampirisi pociągał w polu karnym piłkarza Gialloblu za koszulkę w skutek czego arbiter podyktował rzut karny. Faul ten może wydawać się o tyle nielogiczny, gdyż w tej sytuacji absolutnie nie było mowy o zagrożeniu bramki Frey’a. Futbolówka posłana z głębi pola leciała zbyt mocno, aby którykolwiek zawodnik mógł ją opanować. 22-letni Paloschi wykorzystał rzut karny, jednak Sebastien Frey wyczuł wychowanka Milanu i był bliski obrony. 9 minut później było już 0:2. Podanie od Luci Rigoniego otrzymał strzelec pierwszego gola i mając naprzeciwko sobie jedynie Frey’a pognał na bramkę. Warto zaznaczyć, że w tej sytuacji arbiter spotkania nie wychwycił ponad metrowego spalonego, na którym znajdował się Paloschi. Wiedząc, że w tym meczu nie ma nic do stracenia, Luigi Delneri zdecydował się wysłać na plac gry młodego Saida. Taktyk Rossoblu trafił w dziesiątkę. Ghańczyk w 39 minucie wpisał się na listę strzelców. 18-latek był niekryty podczas wykonywania rzutu rożnego i bez problemu skierował piłkę głową do siatki. Gdy Genoani złapali kontakt z Latającymi Osłami, wynik podwyższył ponownie Paloschi. Roberto Guana opanował piłkę i podał ją górą do Paloschiego, a ten zaliczył swoje czwarte trafienie w tym sezonie.

Jeszcze przed rozpoczęciem drugiej połowy, młody Luka Krajnc został zmieniony przez Felipe Seymoura. Początki kolejnej odsłony  meczu nie były łatwe dla Rossoblu, lecz z czasem zwiększyli swoją przewagę. W 56 minucie Genoi udało się nawiązać kontakt  z rywalami. W tej sytuacje przed pole karne piłkę wystawił Ahmed Said, a Bosko Jankovic pięknym uderzeniem z woleja pokonał Stefano Sorrentino. Gdy w 71 minucie Marco Andreolli obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę wydawało się, że podopieczni Luigiego Delneri w końcu dopną swego. Nic bardziej mylnego. W prawdzie na kwadrans przed końcem gry idealną sytuację miał Juraj Kucka, lecz to Chievo w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry zadało ostateczny cios. Pierwszy strzał oddał Bojan Jokic. Sebastien Frey z trudem obronił piłkę posłaną od Słoweńca i wypuścił ją przed siebie. Tam futbolówkę dopadł Adrian Stoian i ustalił rezultat na 2:4.

Po tej kolejce Genoa ponownie znalazła się w strefie spadkowej, gdyż swój mecz wygrała Bologna. W przyszłym tygodniu gracze spod znaku Gryfa zjawią się na Stadio Adriatico, gdzie rywalem będzie miejscowa Pescara.

Genoa – Chievo 1:3

Paloschi 14′ karny
Paloschi 22′
Said 40′
Paloschi 45′
Jankovic 56′
Stoian 90′

Genoa
: Frey; Sampirisi (Rossi 71′), Granqvist, Canini, Krajnc (Seymour 46′); Tozser (Said 25′); Jankovic, Kucka, Bertolacci, Vargas, Immobile.

Chievo: Sorrentino; Andreolli, Dainelli, Sardo, Dramè; Guana (Cesar 73′), L.Rigoni, Cofie, Hetemaj; Thèréau (Jokic 77′); Paloschi (Stoian 60′).

Żółte kartki: Sampirisi, Jankovic, Bertolacci, Canini (Genoa) – Sorrentino, Dainelli, Sardo, Cofie (Chievo)

Czerwona kartka
: Andreolli (Chievo)