Rok 2012 dla Genoi nie był udany. Można rzecz, że był tragiczny. Rossoblu mieli jedynie kilka przebłysków, a w pozostałych meczach pozwalali nad sobą dominować.

Jeszcze na początku roku w głowach niektórych zawodników tkwiły marzenia o kwalifikacji do Ligi Europejskiej. Wtedy była na to szansa, ale nikt nie wiedział co zdarzy się później. Rossoblu pierwszy mecz w 2012 roku rozgrywali na Sardynii i nikt nie spodziewał się takiego lania. Genoa z nowym szkoleniowcem – Pasquale Marino wróciła do domu z 3 bramkami na koncie, podczas gdy sama nie zdobyła żadnego. Kolejne dwa miesiące były dla Gryfów naprawdę dziwne. Z jednej strony zwycięstwa z takimi klubami jak Udinese, Lazio, Napoli (wszystkie w rezultacie 3:2) mogły dodać skrzydeł, lecz w między czasie podopieczni Pasquale Marino zdążyli przegrać z słabszymi rywalami: Palermo (5:3), Atalanta (1:0).

W między czasie klub został wzmocniony przez Alberto Gilardino, Fernando Belluschiego, Giuseppe Sculliego, Davide Biondiniego i Rogera Carvalho. Jednocześnie klubowe barwy zmienili dotychczasowi zawodnicy Genoi – Andrea Caracciolo, Dario Dainelli, Lucas Pratto, Felipe Seymour, Alex Merkel i Sebastian Ribas. Wydawało się, że nowi piłkarze podniosą jakość gry najstarszego klubu we Włoszech. Niestety tak się nie stało.

Niewątpliwie problemem czerwono-niebieskich była gra na wyjazdach, co usilnie manifestowali niemal za każdym razem. Kompletny blamaż Genoa zaliczyła na Sycylii, gdzie Catania pokonała Gryfów aż 4:0. Po przegranej z Chievo i remisach z Parmą i Lecce, przyszedł czas na kolejny poważny sprawdzian. Zawodnicy z Stadio Marassi ugrali jeden cenny punkt w starciu z przyszłym mistrzem Włoch – Juventusem. Warto dodać, że Rossoblu jako jeden z dwóch klubów ani razu nie przegrał z Starą Damą, która w sezonie 11/12 okazała się być niepokonana. Później Rossoblu przegrali z As Romą 1:0, zremisowali z Fiorentiną 2:2 i ponieśli klęskę z Interem 5:4. W spotkaniu z Mediolańczykami padło aż 9 goli, hattricka zdobył były Gryf Milito, dwie bramki z rzutów karnych zdobył Gilardino, a po jednym trafieniu dołożyli Moretti dla Genoi, a także Walter Samuel i Mauro Zarate dla Interu. Po tym spotkaniu Pasquale Marino został zwolniony z stanowiska trenera, a zastąpił go jego poprzednik, czyli Alberto Malesani. Powtórna kariera 58-letniego szkoleniowca trwała zaledwie przez dwa mecze. Były szkoleniowiec m.in. Parmy, czy Hellasu prowadził Genoę w spotkaniach z Novarą i Ceseną, w których Gryfy zdobyły dwa punkty. Po braku zwycięstw z późniejszymi spadkowiczami, Enrico Preziosi zdecydował się po raz kolejny zwolnić Malesaniego, a jego miejsce zajął Luigi De Canio. Na nowego taktyka czekało niełatwe zadanie, bowiem wraz z zespołem pojechał do Mediolanu na mecz z Milanem. Tam, Rossoblu ustawieni w formację 3-5-2 zaprezentowali się bardzo dobrze. Ich gra wyglądała składnie, a zawodnicy angażowali się w każdą akcję. Niestety gospodarze wygrali po golu Boatenga, choć gra zawodników De Canio wyglądała bardzo obiecująco.

Najbardziej krytyczny moment sezonu miał miejsce 22 kwietnia, kiedy na Stadio Luigi Ferraris przyjechał beniaminek ze Sieny. Fachowcy byli zgodni – podrażniona brakiem wygranych drużyna Genoi będzie szukać kompletu punktów z niżej notowanym zespołem. Niestety tak się nie stało. Po przerwie wynik był druzgoczący. 0:3 dla Sieny było kompletnym blamażem piłkarzy De Canio. Na dodatek w 49 minucie czwarte trafienie dołożył Giorgi, co mocno rozwścieczyło kibiców. Fani Rossoblu na kilkanaście minut przerwali spotkanie, robiąc przy tym niezwykłą awanturę. Zawodnicy Genoi nie chcąc się narażać pozostali na środku boiska, a ich rywale zeszli do szatni. Ultrasi nakazali graczom ściągnąć koszulki klubowe, argumentując tym, iż „nie są godni noszenia koszulek Genoi”. Cały skład wykonał rozkaz wściekłego tłumu, lecz znalazła się czarna owca – Giuseppe Sculli. 31-letni piłkarz był oburzony zaistniałą sytuacją i postanowił porozmawiać z kibicami. Bocznemu pomocnikowi udało się udobruchać tifosich, a mecz udało się wznowić. Ostatecznie Genoa uległa Sienie 1:4. Po tych nieprzyjemnych zajściach, federacja ukarała Genoę zakazem obecności kibiców na trybunach Stadio Marassi do końca sezonu, w skutek czego pozostałe dwa domowe mecze Rossoblu grali przy pustych trybunach.

Tydzień po tym zamieszaniu na trybunach Stadio Ferraris, Genoa była podejmowana przez Bolognę. W spotkaniu padło aż 5 bramek, ale tylko 2 dla Gryfów. Przełamanie przyszło natomiast w kolejnym tygodniu, gdy Gryfy wygrały spotkanie z Cagliari. Mecz odbył się na neutralnym terenie w Brescii, ponieważ w Genui niebezpiecznie wyglądały liczne protesty fanów. Dla Rossoblu trafiali niezawodny Palacio oraz Bosko Jankovic. Niestety w przedostatniej kolejce na Genoę czekała kolejna klęska. Tym razem pogromcami czerwono-niebieskich było Udinese. Prawdopodobnie kluczem do zwycięstwa Friulianich był fakt, iż od 38 minuty przyjezdni musieli radzić sobie w 9, gdyż za czerwone kartki z boiska wylecieli Kucka i Palacio. Jak się okazało, wyjazdowy mecz w Udine był ostatnim w koszulce Genoi dla 30-letniego Argentyńczyka. Palacio brakowało w wygranym pojedynku z Palermo, a potem został wytransferowany do Interu. W strzelaniu goli ekipie Rosanerro Palacio wyręczyli Giuseppe Sculli i Alberto Gilardino, który zagwarantowali wygraną 2:0 i pozostanie Rossoblu w Serie A na kolejny sezon.

Po zakończeniu rozgrywek Genoa przeszła sporą rewolucję. Na stanowisku dyrektora generalnego zatrudniono Pietro Lo Monaco, a trenerem drużyny pozostał Luigi De Canio. 55-letni trener chciał wpoić swoim podopiecznym ustawienie 4-3-3, niekiedy przekształcające się w 4-3-1-2. W składzie Gryfów zaszły dużo większe zmiany. Rossoblu wytransferowali m.in. Rodrigo Palacio, Miguela Veloso, Davide Biondiniego, Giandomenico Mesto i Alberto Gilardino. Pietro Lo Monaco zadbał, aby w klubie znaleźli się następcy tych piłkarzy i zastrzegł prawa do Ciro Immobile, Marco Borriello, Andrei Bertolacciego, Alexa Merkela, Juana Vargasa i Michele Caniniego. Dodatkowo w klubie pozostało kilku bardzo ważnych piłkarzy takich jak Sebastien Frey, Luca Antonelli, Andreas Granqvist, czy Bosko Jankovic. Wzmocnieniem miał być Damiano Ferronetti z wolnego transferu, ale kontuzje umożliwiły mu na rozegranie zaledwie 55 minut w tym sezonie. Jeszcze przed końcem letniego mercato pożegnano się z Pietro Lo Monaco. Charyzmatyczny działacz przypłacił utratę stanowiska przesadną stanowczością, a jak twierdził Enrico Preziosi nawet i arogancją.

Mimo wszystko, Rossoblu do nowego sezonu przystępowali z innym nastawieniem i chęcią odkupienia winy za poprzednie rozgrywki. Niestety,  już na wstępie podopieczni Luigiego De Canio odpadli z Coppa Italia, a ich pogromcą okazał się drugoligowy Hellas. Gryfy zrewanżowały sobie porażkę w Pucharze wygraną na inaugurację ligi. Genoa pokonała Cagliari 2:0, a swoje premierowe trafienia zaliczyli Ciro Immobile i Alexander Merkel. W kolejnych dwóch kolejkach nastroje Gryfów zostały nieco popsute, gdyż musieli uznać wyższość Catanii i Juventusu. W 4. Kolejce Genoa niespodziewanie ograła na wyjeździe Lazio. Wówczas jedyną bramkę zdobył Marco Borriello. Po trzech remisach z Parmą, Udinese oraz Palermo przyszedł czas na porażkę z Romą. Ze swoim stanowiskiem pożegnał się Luigi De Canio, a jego miejsce zajął Luigi Delneri. Zmiana szkoleniowca nie przyniosła oczekiwanej zmiany gry. Nowy szkoleniowiec Rossoblu zaliczył 5 przegranych z rzędu, w tym derbową klęskę z Sampdorią. W 14 kolejce przyszło jednak przełamanie i Gryfy wygrały pierwsze spotkanie za kadencji Delneriego. Niestety w kolejnych dwóch meczach Genoa musiała uznać wyższość rywali. Najpierw to Chievo z Alberto Paloschim na czele pokonało Liguryjczyków, a tydzień później lepsza od Genoi okazała się Pescara. Zaliczając te mało chwalebne wyniki, trener Delneri zdecydował się zmienić ustawienie. Zmiana krótkotrwała, lecz radykalna. W spotkaniu z Torino zespół zagrał 3-4-3 i w grze było widać wyraźną zmianę. Piłkarze wykazywali zaangażowanie i nie odpuszczali w żadnej sytuacji. W efekcie tego klub z miasta Kolumba podzielił się punktami z Torino. Takim samym wynikiem zakończył się ostatni mecz w 2012 roku. Skazywani na pożarcie Rossoblu przyjechali na San Siro, aby rozegrać spotkanie z Interem. Gryfy nie wystraszyły się rywala i grały jak równy z równym. Gola dla przyjezdnych zdobył Ciro Immobile, a 8 minut później wyrównał Esteban Cambiasso.

Oto statystyki Genoi w roku 2012 (Serie A + Coppa Italia):

Mecze:

Wygrane:  8

Porażki: 23

Remisy: 11

Bramki:

Zdobyte: 52

Stracone: 78

Top Strzelcy:

  1. Palacio (13)
  2. Jankovic (9)
  3. Immobile (5)
  4. Gilardino (4)
  5. Borriello (3)                                                                                                                  Sculli (3)

Najwyższa wygrana: Genoa – Palermo 2:0 (12.05.2012), Genoa – Cagliari 2:0 (26.08.2012)

Najwyższa przegrana: Catania – Genoa 4:0 (12.02.2012)

Najwięcej bramek w jednym meczu: Inter – Genoa 5:4 (01.04.2012)