Przenosimy się do sezonu 1991/1992. Po części jest on szczególny dla najstarszego klubu we Włoszech, czyli Genoa CFC 1893. Wprawdzie rozgrywki ligowe popularni Rossoblu zakończyli dopiero na 13. pozycji, w europejskich pucharach udało im się osiągnąć coś szczególnego. Dokładnie mówiąc Genoa była pierwszym włoskim klubem, któremu udało się odnieść zwycięstwo na legendarnym Anfield.

Kibice Gryfów wciąż pamiętali o zespole, który w pierwszej połowie XX wieku wiódł prym na arenie krajowej. Niestety złota era Rossoblu nie powróciła już nigdy, choć w pewnym momencie zapowiadało się bardzo dobrze. W sezonie 1990/1991 gracze z portowego miasta osiągnęli czwartą lokatę w lidze, co zagwarantowało im udział w Pucharze UEFA. Prezydent Aldo Spinelli wraz z sprowadzonym z Hellasu Verona trenerem Osvaldo Bagnolim stworzyli dość ciekawą kadrę. W tamtym czasie barwy Rossoblu były reprezentowane przez takich piłkarzy jak Fulvio Collovati, Gianlucę Signoriniego, Stefano Eranio, Branco, Carlosa Aguilerę, czy Tomasa Skuhravy’ego. Warto zaznaczyć, iż w kadrze Bagnoliego pierwsze kroki w swojej profesjonalnej karierze stawiał  Christian Panucci.

Wróćmy jednak do samych rozgrywek Serie A oraz Pucharu UEFA. Początek europejskiej przygody Genoa w sezonie 91/92 datuje się na 19 września 1991. Rywalem drużyny z Genui był hiszpański Real Oviedo i jak się okazało , nie był to łatwy rywal. Szósta drużyna ligi hiszpańskiej sezonu 90/91 w domowym meczu postawiła  twarde warunki i po bramce Ricardo Bango wygrała 1:0. Rewanż na Stadio Marassi wyglądał już zupełnie inaczej. Przy wypełnionym po brzegi stadionie, Genoa zaprezentowała ciekawy i niekonwencjonalny futbol, który zapewnił awans do kolejnej rundy. W 20 minucie stan gry wyrównał Skuhravy, kilkanaście minut później na listę strzelców wpisał się Carlos Munoz Cobo, jednak przy kolejnych golach Skuhravego i Caricoli to Włosi cieszyli się z awansu.

23 października 1991 roku Genoa na Stadio Marassi podejmowała Dynamo Bukareszt. Skuhravy i spółka stanęli naprzeciw fantastycznych Rumunów, jednak nie przestraszyli się rywala i wygrali w dobrym stylu. Dwa gole Pato Aguilery i Brazylijczyka Branco zagwarantowały wygraną i jedynie pozostaje niesmak po samobójczym trafieniu legendarnego Signoriniego w końcówce spotkania. 6 listopada Rossoblu remisując na wyjeździe 2:2 przypieczętowali awans i oczekiwali rywala w kolejnej rundzie, którym okazał się ponownie rumuński klub, a dokładniej Steaua Bukareszt. Jeszcze w listopadzie najstarszy klub we Włoszech powrócił do stolicy Rumunii. Tym razem niezawodny Skuhravy zapewnił wygraną Gryfom, co stawiało Genoę w dobrej pozycji przed rewanżem. Do rewanżu ekipia Vecchio Ballordo przystąpiła ze znacznie większym spokojem. To okazało się dobrym sposobem i Gryfy odniosły kolejny triumf, a bramkę na wagę wygranej zdobył Aguilera.

Można było teraz powiedzieć, iż Rossoblu znaleźli się w ćwierćfinale Pucharu UEFA. Fani na myśl o tym dostawali gęsiej skórki , a miasto ogarniała euforia. Genoa w lidze przechodziła niemały kryzys od grudnia nie wygrała żadnego meczu, jednak w Pucharze UEFA bezsprzecznie brylowała. Napięcie przedmeczowe rosło z dnia na dzień zarówno wśród piłkarzy, jak i kibiców. Trzy dni przed pierwszym spotkaniem z Liverpoolem, Genoę czekało bardzo trudne wyzwanie, a mianowicie potyczka z Juventusem. Dość niecodzienne było to, iż Puchar UEFA stał się dla Rossoblu swego rodzaju priorytetem, ważniejszym nawet od ligowych zmagań. Chcąc jak najlepiej przygotować się do ćwierćfinału z angielską drużyną, trener Bagnoli postanowił odpuścić spotkanie z Turyńczykami i zachować ciągłość treningu. Wprawdzie gracze w czerwono-niebieskich koszulkach pojawili się na boisku, przeszli obok meczu obojętnie i przegrali 3:0. Wiadome było, że większą wartość mają dla nich rozgrywki europejskie.

I wreszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień 4 marca 1992 roku. Środa, godzina 19:45. Napięcie sięga zenitu, wszystko dopięte na ostatni guzik – gotowe były zarówno drużyny, jak i kibice. Ultrasi byli autorami niesamowitej atmosfery na stadionie. Na trybunie rozciągała się gigantyczna oprawa z czerwono-niebieskim napisem „We are Genoa”, wiązki laserowe pochodzące z północnej i południowej trybuny łączyły się ze sobą, a z głośników dobiegały głosy melodii „Così parlò Zaratustra”  Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 20:30 i od pierwszych minut przewagę zyskali gospodarze. Uskrzydleni dopingiem kibiców Gryfy popisywali się świetną techniką, udaną wymianą szybkich piłek i oddawaniem silnych strzałów. W 40 minucie rzut wolny z połowy boiska wykonuje Signorini, a uderzono mocna piłka szybuje w pole karne. Tam Tomas Skuhravy odgrywa ją, a Valeriano Fiorin silnym strzałem z półobrotu pokonał bramkarza gości.  W drugiej połowie meczu Genoa ciągle atakowała, jednak w ostatnich fazach akcji brakowało skutecznego wykończenia. Szczególnie nieskuteczny był czechosłowacki gwiazdor – Tomas Skuhravy. Ustalenie wyniku przyszło dopiero w 88. minucie, a na listę strzelców nie wpisał się napastnik, a obrońca. Po faulu na Pato Aguilerze, arbiter spotkania podyktował rzut wolny z około 30, a może i ponad 30 metrów od bramki strzeżonej przez Hooper’a. Zarówno piłkarze Liverpoolu, jak i część Gryfów spodziewała się jedynie dośrodkowania w pole karne, jednak to co zobaczyli po chwili było czymś fantastycznym. Przed piłką stanęło dwóch piłkarzy Genoi, jednak na rozegranie stałego fragmentu gry zdecydował się Branco. Wziął niesamowicie długi rozbieg i oddał piekielnie mocny strzał. Bramkarz The Reds był w tej sytuacji bezradny, a Branco wraz z kolegami cieszył się z chyba najpiękniejszego gola Rossoblu w europejskich pucharach.

Składy:

GENOA: Braglia, Torrente, Branco, Eranio, Collovati, Signorini, Ruotolo, Bortolazzi, Aguilera, Skuhravy, Fiorin. (Berti, Corrado, Ferroni, Cecchini, Onorati) trener: Bagnoli.
LIVERPOOL: Hooper, R. Jones, Burrows, Nicol, Wright, Marsh, Saunders, Houghton, Walters Molby, McManaman. (Redknapp, B. Jones, Hutchison, Venison) trener: Souness.

Po spotkaniu z Liverpoolem radość ogarnęła całe czerwono-niebieskie środowisko, jednak piłkarze musieli się przygotowywać do kolejnych ligowych spotkań. I tak oto 8 marca nadeszło ligowe przełamanie, kiedy to Gryfy ograły rzymskie Lazio 1:0. Tydzień później na ekipę Bagnoliego czekało coś więcej niż zwykły mecz, a dokładniej Derby della Lanterna.  Tutaj nie było miejsca na odpuszczanie, czy wystawianie rezerwowego składu, gdyż chodziło przede wszystkim o honor. Ponownie jak pięć miesięcy wcześniej, mecz Genoa – Sampdoria zakończył się remisem. Wprawdzie Rossoblu dwa razy wychodzili na prowadzenie, Doria była w stanie wyrównać stan gry. Bramki dla Gryfów zdobywali Signorini (3’) i Bortolazzi (18’), a po stronie Blucerchiati strzelali Katanec (15’) oraz Mancini (41’).

3 dni później, bo 18 marca Genoa rozgrywała rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Pucharu UEFA z Liverpoolem. Trudno cokolwiek było powiedzieć kto jest faworytem tego starcia, gdyż Rossoblu w pierwszym spotkaniu zwyciężyli, jednak Anfield dla włoskich klubów było niezdobytą twierdzą. Wcześniej grały tam takie zespoły jak Inter, Roma, czy Juventus i za każdym razem Włosi z murawy Anfield schodzili pokonani.

Od początku spotkania to Liverpool musiał atakować i widać było optyczną przewagę. Piłkarze obu drużyn, z wyszczególnieniem the Reds grali dość ostro i nie przebierali w środkach. Wyjątkowy występ zaliczył Stefano Eranio, który w obronie zatrzymywał szturmy piłkarzy Liverpoolu, a w pomocy napędzał akcje Gryfów. W 27. minucie miał miejsce pewien przełom. Padła pierwsza bramka dla Rossoblu i sytuacja Liverpoolu stała się katastrofalna. Piłkę z prawej strony boiska dośrodkowuje Roberto Onorati, w polu karnym obrońca Liverpoolu niefortunnie wybił piłkę, a ta trafiła do niekrytego Aguilery, ten przyjmuje futbolówkę na klatkę piersiową i momentalnie oddaje strzał w środek bramki. Rozradowany Urugwajczyk tańczy na murawie, 4000 tysiące kibiców Rossoblu zagłuszyło cały stadion, a Liverpool musiał szybko zareagować. Po zmianie stron to znów Liverpool był stroną przeważająca. W 49 minucie po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, na dłuższy słupek dośrodkował John Barnes, a tam na piłkę czekał Ian Rush, który główką zdobył bramkę. Mimo to ozdobą spotkania było trafienie Carlosa Aguilery, które dało wygraną na Anfield. Niebagatelną rolę w tej akcji odegrał Tomas Skuhravy, który stojąc tyłem do bramki rywala na środku podał piłkę na wolne pole do Stefano Eranio. Pomocnik Rossoblu pognał w pole karne rywala, a gdy wybiegł do niego bramkarz, podał do Aguilery, który strzelił z pierwszej piłki na pustą bramkę.  W ostatnim kwadransie Liverpool miał jeszcze kilka okazji do zdobycia gola, jednak golkiper przyjezdnych, Simone Braglia bronił jak w transie. The Reds próbowali na różne sposoby – z rzutu wolnego, strzałami z odległości czy głową, jednak Braglia okazał się nieomylny, a Genoa w dwumeczu wygrała stosunkiem 4:1 i jako pierwszy włoski klub wygrała z Liverpoolem na stadionie Anfield.

Składy:

LIVERPOOL: Hooper, Jones, Burrows, Nicol, Mølby, Wright ,Marsh, Saunders, Rush, Barnes, McManaman. trener: Souness.
GENOA: Braglia, Torrente, Branco, Eranio, Collovati, Signorini, Ruotolo, Bortolazzi, Aguilera, Skuhravy, Onorati trener: Bagnoli.

W półfinale Pucharu UEFA Genoa mierzyła się z Ajaxem, czyli uznana marką europejską. Trener Luis van Gaal w swoim składzie miał wielu znakomitych piłkarzy jak Dennis Bergkamp, Frank De Boer, czy późniejszy gracz Rossoblu John Van’t Ship.

Spotkanie dla gospodarzy rozpoczęło się fatalnie. Dym spowodowany choreografią kibiców nie zdążył jeszcze dobrze opaśc, gdy Holendrzy wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Van’t Ship’a bramkę głową strzelił Stefan Pettersson. W 67’ minucie na 0:2 podwyższył Aron Winter. Najpierw strzał oddał Pettersson, jednak piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę, a Gianluca Signorini wybił ją z linii bramkowej. W odpowiednim miejscu znalazł się jednak Winter i bez problemu zdobył bramkę. W 73’ podopieczni Bagnoliego za sprawą dobijającego strzał z odległości Aguilery zdobyli kontaktowego gola. Chwilę później Genoa wyrównała, a na listę strzelców znów wpisał się genialny Urugwajczyk. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska Aguilera podbił piłkę i technicznym strzałem zaskoczył golkipera Ajaxu. W przedostatniej minucie spotkania przyjezdni zadali ostateczny cios.  Dennis Bergkamp minął kilku piłkarzy Bagnoliego i ofiarnie podał piłkę do niepilnowanego Aron’a Winter’a, który przerzucił piłkę ponad bramkarza i zapewnił Ajaxowi wygraną.

Do Amsterdamu gracze spod znaku Gryfa pojechali z wielkimi nadziejami. Musieli odrobić jedną bramkę, co nie było niewykonalne, a w dodatku mogli liczyć na wsparcie 5 tysięcy kibiców. Trener Bagnoli od początku meczu postawił na szczelną defensywę i zabójcze kontry, co przyniosło efekt w 37. minucie. Naciskany przez piłkarzy Ajaxu Skuhravy w zamieszaniu zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Aguilery, a ten bez problemu pokonał Menzo. 9 minut później gospodarze wyrównali. Pierwszy strzał z dystansu z trudem wybronił Braglia i odbił piłkę przed siebie. Do futbolówki dopadł Bergkamp i umieścił ją w bramce. Spotkanie ostatecznie zakończyło się remisem 1:1, a cały dwumecz Ajax wygrał 3:4.

W drugim półfinale włoskie Torino mierzyło się z hiszpańskim Realem Madryt. Pierwszy mecz na Santiago Bernabeu 2:1 wygrali gospodarze, jednak na Stadio delle Alpi w Turynie popularne Byki wygrały 2:0 i to one zagrały w finale z Ajaxem. Jak się później okazało, pogromcy Rossoblu zwyciężyli cały turniej. W obu finałowych meczach padł remis, jednak Holendrzy strzelili więcej bramek na wyjeździe (2) i dzięki temu mogli wznieść w górę Puchar UEFA.

Mimo iż Genoa nie doszła do finału tych rozgrywek, pozostały po niej miłe wspomnienia. Zespół Osvaldo Bagnoliego grał ciekawy futbol, a kibice Rossoblu na trybunach podnosili prestiż meczów. Wprawdzie Gryfy zawodziły w rozgrywkach ligowych, na europejskim poziomie dawali z siebie wszystko. Genoa przegrała jedynie z Ajaxem van Gaal’a, a indywidualnościami takimi jak Aguilera, czy Skuhravy zachwycali się eksperci. Ten pierwszy może poszczycić się tytułem vice-króla strzelców Pucharu UEFA. Urugwajczyk zdobył aż 8 bramek i tylko o jedną przegrał z Dean’em Saudersem.

Po zakończeniu sezonu 91/92, trener Osvaldo Bagnoli opuścił szeregi Rossoblu i rozpoczął pracę w Interze Mediolan. Do zaprzyjaźnionego Torino wytransferowany został Carlos Aguilera i jednocześnie w klubie pojawiły się nowe twarze, takie jak grający w Pucharze UEFA przeciw Rossoblu John Van’t Schip, Igor’ Dobrovol’skij, czy też były piłkarz Juventusu – Stefano Tacconi. Ważną częścią zespołu stał się również Christian Panucci, który rozegrał 30 spotkań w lidze, a w sezonie 93/94 reprezentował już barwy AC Milan. Niestety zmiany kadrowe nie przyniosły zmian na lepsze. Aldo Spinelli w trakcie sezonu zatrudniał trzech trenerów, a Genoa ponownie zakończyła sezon na 13. pozycji.

 Tomek Szczerbicki

http://genoapoland.com/