W niedzielny wieczór o godzinie 20:45 piłkarze Genoi zmierzą się w bratobójczym pojedynku ze swoimi serdecznymi przyjaciółmi z Neapolu. Spotkanie odbędzie się na Stadio San Paolo w stolicy Kampanii i obie ekipy przystąpią do niego w nożem na gardle. Napoli dosłownie już chwieje się na drugim miejscu premiowanym bezpośrednim awansem do fazy grupowej Ligi Mistrzów z kolei Genoa stoi nad przepaścią i tylko jeden punkt dzieli Grifone od strefy spadkowej.

Z dwóch istotnych powodów ciężko stawiać Rossoblu w roli faworyta tego spotkania. Po pierwsze Genoa nie zdobyła żadnego punktu na San Paolo od stycznia 2010 roku (wówczas było 0:0), a po drugie wystarczy spojrzeć na tabelę Serie A.

Nie będzie łatwo także o jeden punkt. Napoli w minionych dwóch miesiącach nie zachwyca swoją grą, ale poprzednie dwa spotkania z Atalantą i Torino czyli przeciwko drużynom środka tabeli zdołali zwyciężyć, co prawda sporo goli tracąc, ale jeszcze więcej zdobywając.

Nie ma jednak sensu rozwodzić się nad niezbyt bajeczną formą Azzurri albowiem Genoa znajduje się w jeszcze słabszej dyspozycji. Brak wygranej od pięciu meczów, a na domiar zmartwień po starciu ze Sieną widmo spadku jarzy coraz mocniej. Teraz nie dość, że samemu trzeba wygrywać to jeszcze musimy liczyć na potknięcia innych kandydatów do spadku.

Najgorszy wydaje się fakt, że będące tylko trzy punkty za nami Palermo gra wyjazd z naszym rywalem zza miedzy, który celowo może się podłożyć Rosanero aby tylko przybliżyć nas do strefy spadkowej. Inną złą informacją jest gorszy bilans bezpośrednich meczów zarówno od Sieny jak i od Palermo więc jeśli na finiszu mielibyśmy tyle samo punktów co ów kandydaci do degradacji to znajdujemy się na gorszej pozycji. Nawet od Pescary rzeczony bilans jest obecnie słabszy, ale z nimi jest jeszcze jeden mecz do rozegrania.

Pierwsze starcie na linii Genoa-Napoli rozegrane w listopadzie na Stadio Luigi Ferraris okazało się niesłychanym szlagierem. Grifone prowadzili do 79′ meczu w stosunku 2:1, ale Partenopei dzięki piorunującej końcówce duetu Hamsik-Cavani ostatecznie ograli nas 4:2. Najbardziej boli jednak, że gola dla gości zdobył były Gryf – wypożyczony do zespołu Mazzariego Giandomenico Mesto. Patrząc na ostatnią formę obu zespołów powtórka tego wyniku jest całkiem prawdopodobna.

 Przewidywalne składy:

Napoli (formacja 3-4-1-2): De Sanctis – Campagnaro, Cannavaro, Gamberini – Maggio, Behrami, Dżemaili, Zuniga – Hamsik – Cavani, Pandev

Rezerwowi: Rosati, Colombo, Britos, Rolando, Grava, Mesto, Armero, Donadel, Inler, El Kaddouri, Calaio’, Insigne

Nieobecni: wszyscy podstawowi piłkarze zdolni do gry

Genoa (formacja 3-5-1-1): Frey – Granqvist, Portanova, Moretti – Cassani, Kucka, Matuzalem, Vargas, Antonelli – Bertolacci – Borriello

Rezerwowi: Tzorvas, Stillo, Pisano, Nadarevic, Tozser, Olivera, Jorquera, Rigoni, Jankovic, Immobile, Floro Flores

Nieobecni: Manfredini (za przekroczenie limitu żółtych kartek), Rossi i Bovo (obaj kontuzje łydki), Ferronetti (kontuzja mięśnia dwugłowego uda)

Historia meczów Genoa vs Napoli od 2007 roku:

Sezon 2006/2007 (w Serie B):

29.01.2007: Napoli-Genoa 1:1

10.06.2007: Genoa – Napoli 0:0

Ten drugi remis dał obu ekipom awans do Serie A

Sezon 2007/2008:

30.09.2007: Napoli-Genoa 1:2

27.02.2008: Genoa-Napoli 2:0

Sezon 2008/2009:

05.10.2008: Genoa – Napoli 3:2

22.02.2009: Napoli – Genoa 0:1

Sezon 2009/2010:

13.09.2009: Genoa – Napoli 4:1

30.01.2010: Napoli – Genoa 0:0

Sezon 2010/2011:

11.12.2010: Genoa – Napoli 0:1

30.04.2011: Napoli – Genoa 1:0

Sezon 2011/2012:

21.12.2011: Napoli – Genoa 6:1

29.01.2012: Genoa – Napoli 3:2

Sezon 2012/2013:

11.11.2012: Genoa – Napoli 2:4

Słowem konkluzji; Dla obu drużyn będzie to bardzo ważne spotkanie. Większe szanse na zwycięstwo mają gracze Napoli i to oni są faworytem tego pojedynku. Dla Davide Ballardiniego będzie to pierwsza w rundzie wiosennej poważna próba nerwów i przypadku braku zwycięstwa ponownie będziemy mogli ogłosić czerwony alarm. Jako, że obie ekipy potrzebują punktów nie powinniśmy być świadkami defensywnej, zachowawczej gry po obu stronach boiska. Obyśmy w niedzielny wieczór na San Paolo mieli więcej szczęścia, ale jak wspominałem jakoś nie potrafię pozytywnie wpatrywać się w wizję tego spotkania. Remis będzie naprawdę wielkim osiągnięciem jednak jeśli i tym razem się nie uda to prawdziwą walkę zobaczymy za tydzień w derbach della Lanterna.