Luca Antonini w Milanie nie mógł liczyć na regularne występy. Z tego powodu zawodnik zdecydował się przenieść do Genoi, gdzie przeżywa niemal drugą młodość. Włoch jest lubiany przez kibiców, a na boisku pozostawia wiele zdrowia.

Jeden z reporterów serwisu PianetaGenoa1893.net przeprowadził wywiad z żoną Antoniniego, Benedettą Balleggi, w którym poruszono kwestie zarówno czysto piłkarskie, jak i tematy z życia prywatnego:

Jak się poznaliście?

- To był rok 2001. Byłam w ostatniej klasie szkoły średniej, a Luca grał pierwszy rok jako profesjonalista w Prato, w mieście w którym dorastałam.

Jak podbił Twoje serce?

- Powiedział mi, że poraził go piorun gdy wszedł do klasy i mnie zauważył. Musiał trochę cierpieć, aby mnie zdobyć, ale w końcu udało mu się. Miał cierpliwość i próbował wszystkiego. Nawet podczas meczu derbowego Prato – Montevarchi zadedykował mi gola, a pod koszulką meczową miał t-shirt z napisem „To dla ciebie. Kocham cię”. W następnym roku przeszedł do Ancony, a następnie do Milanu. Mimo dzielącej nas odległości nie zrezygnowaliśmy, aż w końcu byliśmy razem.

Jak jest w życiu prywatnym?

- Luca to bardzo dobry człowiek. Na boisku trudno z nim rywalizować, ale w życiu prywatnym jest zupełnie inny. Ma kilku zaufanych przyjaciół, a my jesteśmy spokojną rodziną. Wieczory spędzamy razem z naszymi córkami, a on jest oddany tylko nam.

Luca to surowy, czy bardziej kochający ojciec?

- On jest niesamowitym ojcem. Towarzyszy dzieciom w drodze do szkoły i zawsze chce je ze sobą zabierać. To czuły i kochający ojciec, ale zabawy dla niego to nie wszystko. W domu „złą” jestem ja, bo pilnuję zasad, ale Luca daje dziecom bardzo dużo.

Najpiękniejsze i najtrudniejsze momenty w waszym związku?

- Najpiękniejsza chwila to z pewnością zostanie rodzicami. Szczególnie pierwsze dziecko zmieniło nasze życie. Najtrudniejszy okres miał miejsce w zeszłym roku. Wówczas Luca miał straszny sezon z Milanem. Prawie w ogóle nie grał, co było dla niego niezwykle trudne. W końcu opuścił zespół w którym był 23 lata. Mieliśmy szczęście przeprowadzić się do Genui, gdzie kibice kochają swój klub, a doping na Gradinata Nord jest niesamowity. Teraz jesteśmy szczęśliwi. Gdybyśmy wiedzieli, że tak będzie, zgodzilibyśmy się już rok wcześniej.

Jesteście wspaniałą parą, co również pokazuje aktywność na portalach społecznościowych. Co jest  tajemnicą tak dobrego współżycia?

- Żyjemy razem od 11 lat, a w małżeństwie od 7. Reszta to nasza tajemnica. Praca w Genoi pochłania cały dzień, ale kiedy Luca wraca, trzymamy się razem.

Jak obchodzicie walentynki?

Wszystko jest podporządkowane treningom, ale najprawdopodobniej pójdziemy na kolację. Nie mogę się doczekać, bo być może Luca zorganizował jakąś niespodziankę.

Jesteś z Lucą na meczach domowych, jak i wyjazdowych?

- Zawsze pojawiam się na trybunach w trakcie meczów domowych, nawet jeśli on nie gra. Chętnie przychodzę na Marassi, śledzę wszystkie poczynania Genoi, uwielbiam Gradinata Nord.

Kto gotuje w domu Antonini?

- Nie jestem doskonałą kucharką. Powiedzmy, że gotuję dla naszych potrzeb, zaś Luca ogranicza się do podstawowych czynności w kuchni. On zawsze mi pomaga i dużo pracuje. Zawsze chciał udać się na kurs gotowania.

Na niektórych zdjęciach jesteś ubrana na czerwono-niebiesko, masz paznokcie w kolorach Rossoblu. To oznacza, że zakochałaś się w najstarszym klubie we Włoszech?

- Właściwie wszystko zaczęło się podczas pierwszych derbów. To stamtąd mam paznokcie w kolorze Rossoblu. Przed meczem z Livorno zamieściłam zdjęcie z czerwono-niebieskim płaszczem. To wspaniały klub i postanowiłam pokazywać to na każdym kroku. W walentynki również dominować będzie czerwony i niebieski. Nigdy nie byłam fanką piłki nożnej, nawet Milanu, ale ja naprawdę kocham Genoę. Doceniam również fakt, że Luca jest tu traktowany bardzo dobrze.

Co najbardziej lubisz w Genui?

- Klimat to pierwsze rzecz. Czekam na wiosnę, bo wtedy będę mogła skorzystać z największych walorów miasta. Uważam, że Genua to fantastyczne miasto z świetnymi ludźmi, miasto zupełnie inne niż Mediolan. Kiedy Luca grał w Sampdorii przez jeden sezon aż tak mi się tu nie podobało. Gdy powiedział, że wróci do tego miasta, dostałam gęsiej skórki. Muszę jednak powiedzieć, że teraz zrobiło na mnie zupełnie inne wrażenie. Obecnie szukamy domu. Luca chciałby zakończyć swoją karierę w Genoi. Obecnie ma kontrakt do 2016 roku i wiem, że pozostanie tutaj.

Źródło: PianetaGenoa1893.net